01.11.2010

 
 

  Nadeszła jesień, a wraz z nią wszelkiego rodzaju bakterie i wirusy. Mateuszek jest właśnie po skończonej kuracji antybiotykiem, a mimo tego katar, który był podczas choroby dalej sobie w Jego nosie siedzi. Staramy się Go izolować, ale nie do końca się to udaje, więc podajemy tran, cytrynę, czosnek (jak się udaJ ), miód, probiotyki w jogurtach i wszystko co się da, żeby tylko zniwelować ilość infekcji. Kontrolę u naszego lekarza kardiologa mamy ustaloną dopiero na koniec lutego, więc chyba w międzyczasie będziemy musieli skontrolować Jego serduszko u innego kardiologa, ponieważ odstęp między wizytami byłby zbyt duży, a przy  Jego wadzie serca nie możemy sobie na to pozwolić. Ogólnie „oprócz” postępującej sinicy i niewydolności oddechowej stan Mateuszka nie odbiega od reszty 2,5 –latkówJ (no jeszcze wagowo kiepsko to wygląda), wspaniale się rozwija, jest bystry, mówi wszystko i ciągle ma coś do zrobienia. My za to coraz częściej zaczynamy myśleć o III etapie operacji, coś zaczynamy planować, organizować, ustalać terminy.

Dostaliśmy rozliczenie z fundacji z 1% podatku – wyszło 4,660zł za co wszystkim z całego serca DZIĘKUJEMY. Pieniądze te będą na koncie fundacji, a na tydzień przed operacją zostaną wpłacone przez fundację na konto monachijskiej kliniki.

Pozdrawiamy ciepło - Rodzice

Mateuszek na jesiennym spacerku.